Ciąg dalszy artykułu pod filmem
Łukasz Jarosiński od dziecka marzył, żeby zostać profesjonalnym piłkarzem. Jego ulubionym zajęciem była gra w piłkę z przyjaciółmi na ulicach rodzinnego Wałbrzycha, blisko granicy z Czechami.
Potrzebujesz nielimitowanych rozmów do UE, UK, USA i Kanady?

Jego talent dostrzeżono wcześnie, kiedy grał dla lokalnego klubu Górnik Wałbrzych. Już w wieku 18 lat otrzymał propozycję od Wisły Kraków.
Była to oferta, której Łukasz nie mógł odrzucić, ponieważ Wisła Kraków to jeden z największych klubów w Polsce.

Nauczyłem się wiele w Wiśle i mam stamtąd świetne wspomnienia. W swoim pierwszym meczu wpuściłem cztery bramki i bardzo się tym przejąłem. Ale już kilka tygodni później dostałem kolejną szansę i wygraliśmy 2–0.
W drużynie było kilku bardziej doświadczonych bramkarzy, a trener nie dawał mu szansy w kolejnych meczach, więc spodziewał się spędzić dużo czasu na ławce rezerwowych.
Uzgodnili, że dla zdobycia większego doświadczenia najlepiej będzie, jeśli Łukasz przejdzie do mniejszego klubu. Po wygaśnięciu kontraktu z Wisłą Łukasz starannie rozważał swoją przyszłość.
Mam przyjaciela, który mieszka w Norwegii i wtedy grał dla piłkarskiego zespołu Stabæk. Rozmawialiśmy przez telefon i namówił mnie, żebym kupił bilet i przyjechał do Norwegii. Był pewny, że jakiś norweski klub mnie przyjmie.
Łukasz spakował walizkę i kilka dni później wylądował w Norwegii. Początkowo, żeby odwiedzić przyjaciela, ale także by poszukać pracy i spróbować dostać się na testy do norweskiego klubu.

Po kilku treningach zainteresowanie wykazał klub z trzeciej ligi, ale przyjaciel Łukasza uważał, że Łukasz może mierzyć wyżej. Zadzwonił więc do Alta IF Fotball, który wtedy grał w lidze OBOS.
Alta IF zaprosiła mnie na testy i skończyło się na tym, że przeprowadziłem się do Finnmarku. Razem z żoną Patrycją spędziliśmy dwa naprawdę udane lata na północy.
Początki były trudne – zwłaszcza oswojenie się z klimatem, szczególnie z „ciemną porą” w zimie, która dla polskiej pary była bardzo nietypowa.
Patrycja znalazła pracę w hotelu, a Łukasz znów został pierwszym bramkarzem i z radością grał w piłkę.

Dostał także pracę malarza w firmie Fargerike razem ze swoim dawnym trenerem bramkarzy, Rafalem Wodzynskim, który wcześniej namówił go na przyjazd do Norwegii.
Łukasz Jarosiński świetnie spisywał się w Alta IF i był gwiazdą drużyny. Kibice i lokalna prasa wybierali go najlepszym piłkarzem klubu. Mimo to polski bramkarz czuł, że chce dalej się rozwijać i spróbować czegoś nowego.
Potrzebujesz numeru telefonu bez numeru D? Sprawdź więcej TUTAJ

Dlatego przeniósł się do klubu Hønefoss, zanim dostał szansę gry w Strømsgodset na najwyższym poziomie ligi norweskiej Eliteserien. Po trzech latach w Strømsgodset w 2017 roku wyjechał do Hamar, gdzie wciąż świeci jego gwiazda.
Dobrze nam się tu żyje, a ja wreszcie zarabiam na życie jako piłkarz zawodowy.
Łukasz opisuje siebie jako człowieka rodzinnego, który najbardziej ceni czas spędzony z żoną i synem. Jest też czas na kontakty towarzyskie – wspólne wyjścia na drinka, jedzenie z przyjaciółmi i mnóstwo dobrych rozmów.
Ale dla kogoś z Polski rodzina to naprawdę ważna sprawa.
Prawie codziennie dzwonię do mojej rodziny w Polsce. Zwłaszcza do mojej mamy. Dla niej to ważne, że mamy kontakt, mimo że mieszkamy daleko od siebie. Rozmawiam też ze starymi znajomymi i byłymi kolegami z drużyny, którzy tam zostali.
Życie Łukasza zawsze kręciło się wokół piłki nożnej. Grał już w ośmiu klubach, odkąd zaczął traktować sport na poważnie. Ma jeszcze wiele dobrych lat przed sobą, a w Hamar tak bardzo mu się podoba, że nie zamierza się stąd przeprowadzać.

Jedyne o czym myślę to by dobrze grać dla Hamar i żeby Patrycja oraz Dennis byli zadowoleni. Jako piłkarz nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość.
Zawsze będą wzloty i upadki, ale jego motto to nigdy się nie poddawać. Mówi, że przeżył już wiele i ma wspomnienia na całe życie – zarówno wielkie zwycięstwa, jak i gorzkie porażki.
Największą gwiazdą, z którą grałem, jest Jakub Błaszczykowski, albo – jak mówiliśmy – „Kuba”. Stał się znany w całej Europie po wielu latach w Borussia Dortmund i jest kapitanem reprezentacji narodowej. To fantastyczny piłkarz i wspaniały człowiek!
Pamięta ważne słowa od „Kuby” w Wiśle:
„Łukasz, kiedy jest ciężko, pomyśl o wszystkich udanych chwilach. A gdy wszystko idzie dobrze, pracuj jeszcze mocniej, by stać się lepszym!”
I tak możemy być coraz bliżej naszych celów.
Potrzebujesz tanich rozmów na cały świat? Sprawdź nasze abonamenty z internetem nawet do 50 GB!


