Niedzielny poranek na Gardermoen
Poznaj rodzinę z pasją do lotnictwa: Paulinę, Leszka i 9-letniego Aleksandra, który chce zostać pilotem.
Uwielbiają oglądać i studiować samoloty oraz wszystko, co związane z lotnictwem. Wycieczka na Gardermoen to zdecydowanie punkt kulminacyjny weekendu.

„Jedynie pogoda może nas powstrzymać od wyjazdu na Gardermoen. Jeśli jest bardzo mglisto i widoczność jest kiepska, nie widzimy samolotów wyraźnie” – wyjaśnia Paulina.
Jeśli nie mogą udać się na lotnisko, spędzają dużo czasu na studiowaniu samolotów w różnych programach telewizyjnych i przez transmisje na żywo w mediach społecznościowych, gdzie inni miłośnicy lotnictwa z całego świata relacjonują z różnych lotnisk.

Jeśli gdzieś ma wylądować wyjątkowy samolot, emocje w domu sięgają zenitu.
Mają także w domu dużą kolekcję modeli samolotów, nad którymi Leszek spędza wiele czasu. Z zawodu jest mechanikiem samochodowym i świetnie radzi sobie z technicznymi sprawami.
Ich syn, Aleksander, ma tylko 9 lat, ale już dawno postanowił zostać pilotem.
Poznaj kapitana
W pierwszych latach rozwój Aleksandra był opóźniony, a lekarze i fizjoterapeuci nigdy nie znaleźli przyczyny tego stanu. Uważali, że nigdy nie będzie w pełni zdrowy i „normalny”. Jednak cudownie, po trzech–czterech latach zaczął chodzić i mówić — i spójrzcie na niego teraz. W pełni zdrowy, aktywny i pełen energii.

Nie jest wielkim fanem piłki nożnej czy innych sportów, ponieważ woli spędzać czas na nauce o samolotach świata.
Jego wielką pasją są samoloty, ale dinozaury również są wysoko na liście zainteresowań.
Tu mówi wasz kapitan!
Aleksander każdego dnia ćwiczy starty i lądowania oraz uczy się na pamięć słów i pojęć: wysokość, widoczność, ciśnienie w kabinie, warunki pogodowe i wietrzne.
9-letni kapitan sam wydaje sobie pozwolenie na loty i znakomicie się przy tym bawi. Jednak największą radość sprawia mu symulator lotu zbudowany przez tatę!
To realistyczne i bardzo zaawansowane oprogramowanie z szerokim ekranem i dodatkowymi urządzeniami.

Podróż z wzlotami i upadkami
Pierwsze lata w Norwegii były dla młodej pary bardzo zmienne, pełne niepewności, dorywczych prac i kiepskich warunków mieszkalnych.
Nie mieliśmy pieniędzy na kurs języka norweskiego. Dlatego uczyliśmy się z czasopism, gazet i oglądając telewizję.
Po dwóch latach język norweski zaczął przychodzić coraz łatwiej.
Dla Leszka to również było bardzo trudne. Pracował dorywczo na budowie i spędzał długie dni w pracy.
Ale zawsze był optymistą i mawiał: „Musimy tylko przetrwać, być razem, to z czasem będzie lepiej”.

Regularne rozmowy telefoniczne z rodziną w Polsce były bardzo ważne, by utrzymać motywację, siłę i dalej „lecieć wysoko”.
W 2006 roku Leszek dostał wreszcie stałą pracę. Rok później pracę znalazła także Paulina, sytuacja zaczęła się poprawiać.
Wyprowadzili się z małego pokoiku, który wynajmowali na Ensjø, i znaleźli większe mieszkanie na Nesodden. Byli bardzo zadowoleni z życia w spokojniejszej okolicy. Najpierw Leszek pracował w kawiarni na Fornebu, ale już po dwóch-trzech miesiącach Paulina dostała odpowiedzialność za prowadzenie baru kawowego.
Para pobrała się latem 2007 roku, a Aleksander urodził się w roku 2009.
Paulina musiała zrezygnować z pracy, by w pełni poświęcić się Aleksandrowi ze względu na wyzwania w pierwszych latach jego życia.
Nie żałuję, mimo że wpłynęło to na studia i możliwości pracy. Zaczęłam studia prawnicze, ale musiałam je przerwać, by móc poświęcić więcej czasu Aleksandrowi.
Ale Paulina nie należy do osób, które się poddają. Niemożliwe jest możliwe, o ile trzyma się głowę wysoko i stawia czoło problemom. Porównuje życie do wymagań stawianych wielkiemu i ciężkiemu samolotowi.
Chcesz szybko nauczyć się norweskiego? Przeczytaj więcej TUTAJ

Patrząc na te wielkie maszyny, zastanawiasz się, jak to możliwe, że ta metalowa puszka może wzbić się w powietrze? A jednak się wznosi!
Inżynierowie musieli włożyć wiele pracy i pokonać trudne przeszkody, z sukcesami i porażkami, zanim dowiedzieli się, jak to wszystko działa.
Również Aleksander robił coraz większe postępy, dzięki czemu Paulina mogła ponownie szukać pracy.
W 2011 roku dostała stałą pracę w sklepie spożywczym, a dzięki lepszej sytuacji finansowej dwa lata później kupili własny dom — ładny segment z ogrodem.
„Jesteśmy szczęśliwi z życia i z tego, co osiągnęliśmy. Przyjechaliśmy tutaj bez niczego, a teraz mamy dom, kredyt hipoteczny, pracę i wszystko, co potrzebne do życia.”
Potrzebujesz numeru telefonu bez D-nummer? Przeczytaj więcej TUTAJ
Od lęku przed lataniem do pasji lotniczej
„Osobiście, jako dziecko miałam lęk przed lataniem i nagle poczułam strach, gdy podróżowaliśmy z Aleksandrem. Ale on zaraził swoją radością zarówno mnie, jak i Leszka, a od tego czasu zaczęłam interesować się fizyką, a mój mąż inżynierią i mechaniką, dlatego planespotting szybko stał się naszą wielką pasją.”
Paulina jest też zapaloną astrofotografką i lubi studiować gwiazdy oraz robić im niesamowite zdjęcia. Aleksander i Leszek też się tym odrobinę interesują, ale bardziej ciekawią ich rakiety i statki kosmiczne niż planety czy księżyce.

Nasze motto to zawsze próbować być silnymi i pozytywnymi, a posiadanie pasji sprawia, że życie jest ciekawsze!
Potrzebujesz tanich rozmów na świat? Sprawdź nasze oferty z internetem do 50GB!


