Krzysztof przeprowadził się do Norwegii 15 lat temu. Ukończył szkołę średnią w Polsce i podjął pracę w firmie założonej w swoim kraju.
Byliśmy wysyłani na zlecenia do różnych miejsc w Norwegii. W ten sposób po raz pierwszy poznałem ten kraj.

Najpierw pracowałem w Oslo przez trzy miesiące, potem dwa miesiące w Sandefjord i krótko w Trysil, zanim pojechałem do Trondheim. Tam zatrudniła mnie agencja pracy, a po trzech miesiącach zapytano mnie, czy chciałbym zatrudnić się w znanej lokalnej firmie budowlanej.

Krzysztof rozpoczął pracę w nowej firmie w 2007 roku i od tego czasu mieszka w Trondheim. Ukończył praktykę ciesielską i obecnie przygotowuje się do egzaminu na Mistrza Budownictwa. Lubi swoją pracę i został wyróżniony jako pracownik miesiąca za swoje zaangażowanie i to, że jest świetnym kolegą. Te cechy są ważne, aby współtworzyć silne wartości w społeczeństwie, w którym się żyje.
Potrzebujesz norweskiego numeru bez D-number? Więcej informacji TUTAJ

Ta sama firma spowodowała, że Krzysztof poznał swoją żonę, również z Polski. Ona pochodziła z południa Polski, on – z północy i od tego czasu są szczęśliwym małżeństwem.
Dom marzeń i wymarzone życie
Para pojechała obejrzeć stary dom w Trolla, niedaleko Trondheim, i to było prawdziwe „wow”. Okolica była piękna, z widokiem na fiordy. Wiedzieli, że to jest to – czas kupować ten dom.

To był początek wielu lat przebudowy, by stworzyć dom marzeń. 10 lat planowania i mozolnej pracy nad domem, o którym tak bardzo marzył. Teraz jest to rodzinny dom dla jego dzieci, Julie (9) i Maksymiliana (7).
Wspaniałe krajobrazy wokół fiordów i bliskość miasta Trondheim sprawiły, że to idealne miejsce do życia. Do morza można dojść pieszo w 8 minut.
„Często chodzimy razem na rodzinne spacery po lasach i polach. W Polsce tak nie ma. Tu w Norwegii jest zupełnie inna mentalność. Chodzi się na wycieczki niezależnie od pogody.”
Regularne rozmowy z rodziną w Polsce to podstawa
Czas z rodziną jest dla Krzysztofa bardzo ważny. Brat jego żony mieszka pod Trondheim, drugi – w Polsce. Regularnie odwiedza ich z Polski, a codzienne rozmowy telefoniczne z mamą stały się częścią rutyny.
Bliskość z rodziną jest naprawdę istotna by, mieszkając za granicą, utrzymać więzi.
„Dzwonię do mamy codziennie, gdy wracam z pracy w Orkanger. To daleko, wiesz, więc dzwonię i rozmawiamy długo. Odwiedza nas też dwa razy w roku – odkąd jest na emeryturze, ma taką możliwość.”
Pasja do wędkarstwa
Krzysztof zaczął wędkować jeszcze w Polsce i przywiózł swoją pasję do Norwegii. W Polsce mieszkał we wsi liczącej 8 tysięcy mieszkańców. To było „bardzo miłe miejsce”, gdzie wszyscy się znali. Jako dziecko często spędzał czas nad jeziorem, łowiąc ryby i nocując pod namiotem.

Norwegia to raj dla wędkarzy rekreacyjnych i Krzysztof korzysta z tego w pełni. Świetnie organizuje wypady, gdy tylko znajdzie czas.
Od czasu do czasu wyjeżdżamy na Hitrę, wynajmujemy domek i łódź. Zabieram dzieci i wypływamy na morze. Julie jest bardziej cierpliwa, a Maksymilian jest niecierpliwy i nie ma czasu czekać na rybę. Szybko znajduje sobie inne zajęcia – śmieje się Krzysztof.
W tygodniu niewiele jest czasu na wędkowanie, ale rodzina planuje latem wynająć kamper i pojechać do Lofotów.
Poczucie bycia częścią społeczeństwa
Każdy kraj ma swoje cechy, kuchnię, ludzi, mentalność — według Krzysztofa doświadczenia z Norwegami są bardzo pozytywne.
Norwegowie nie są skomplikowani. Tutaj łatwiej żyć i nawiązywać kontakty z ludźmi. W Polsce ludzie pracują długo, a tutaj pracuję od 7.00 do 15.00 i mam więcej czasu dla rodziny i przyjaciół.
To szczególnie ważne dla Krzysztofa. Ma bardzo dobre relacje z sąsiadami. Pomagają sobie nawzajem, gdy tylko mogą. Różne tradycje – zarówno świąteczne, jak i na inne okazje – nie powodują żadnych konfliktów. Krzysztof uważa, że przy poznawaniu nowych ludzi trzeba być radosnym i pozytywnie nastawionym – to pomaga budować przyjaźnie i być dobrym kolegą.


