Poznaj Krzysztofa, rzemieślnika, który zbudował swój wymarzony dom w Norwegii!

Poznaj Krzysztofa, rzemieślnika, który zbudował swój wymarzony dom w Norwegii!

Krzysztof Wiklandt przeprowadził się z Polski do małej wioski pod Trondheim i przez dziesięć lat odbudowywał swój wymarzony dom.


Uaktualniono 15.06.2026

Krzysztof przeprowadził się do Norwegii 15 lat temu. Ukończył szkołę średnią w Polsce i podjął pracę w firmie założonej w swoim kraju.

Byliśmy wysyłani na zlecenia do różnych miejsc w Norwegii. W ten sposób po raz pierwszy poznałem ten kraj.

Ciąg dalszy artykułu pod obrazem
Ciemnoniebieski baner promocyjny Mycall EU+ z białym tekstem: Nielimitowane połączenia do EU od 199 koron, dane w cenie.

Czytaj dalej

Najpierw pracowałem w Oslo przez trzy miesiące, potem dwa miesiące w Sandefjord i krótko w Trysil, zanim pojechałem do Trondheim. Tam zatrudniła mnie agencja pracy, a po trzech miesiącach zapytano mnie, czy chciałbym zatrudnić się w znanej lokalnej firmie budowlanej.
Ciąg dalszy artykułu pod obrazem
Duży budynek w trakcie budowy z rusztowaniami, w pobliżu stoi pomarańczowa ładowarka kołowa, w tle widać góry ze śniegiem.

Krzysztof rozpoczął pracę w nowej firmie w 2007 roku i od tego czasu mieszka w Trondheim. Ukończył praktykę ciesielską i obecnie przygotowuje się do egzaminu na Mistrza Budownictwa. Lubi swoją pracę i został wyróżniony jako pracownik miesiąca za swoje zaangażowanie i to, że jest świetnym kolegą. Te cechy są ważne, aby współtworzyć silne wartości w społeczeństwie, w którym się żyje.

Potrzebujesz norweskiego numeru bez D-number? Więcej informacji TUTAJ

Ciąg dalszy artykułu pod obrazem
Pracownik budowlany w żółtej odblaskowej kurtce i niebieskim kasku pochylający się nad piłą ukośną DeWalt na placu budowy.

Ta sama firma spowodowała, że Krzysztof poznał swoją żonę, również z Polski. Ona pochodziła z południa Polski, on – z północy i od tego czasu są szczęśliwym małżeństwem.

Dom marzeń i wymarzone życie

Para pojechała obejrzeć stary dom w Trolla, niedaleko Trondheim, i to było prawdziwe „wow”. Okolica była piękna, z widokiem na fiordy. Wiedzieli, że to jest to – czas kupować ten dom.

Ciąg dalszy artykułu pod obrazem
Widok z lotu ptaka na norweskie miasto z szeroką rzeką, kolorowymi budynkami nad wodą, mostami i zielonymi wzgórzami w tle.

To był początek wielu lat przebudowy, by stworzyć dom marzeń. 10 lat planowania i mozolnej pracy nad domem, o którym tak bardzo marzył. Teraz jest to rodzinny dom dla jego dzieci, Julie (9) i Maksymiliana (7). 

Wspaniałe krajobrazy wokół fiordów i bliskość miasta Trondheim sprawiły, że to idealne miejsce do życia. Do morza można dojść pieszo w 8 minut.

„Często chodzimy razem na rodzinne spacery po lasach i polach. W Polsce tak nie ma. Tu w Norwegii jest zupełnie inna mentalność. Chodzi się na wycieczki niezależnie od pogody.”

Regularne rozmowy z rodziną w Polsce to podstawa

Czas z rodziną jest dla Krzysztofa bardzo ważny. Brat jego żony mieszka pod Trondheim, drugi – w Polsce. Regularnie odwiedza ich z Polski, a codzienne rozmowy telefoniczne z mamą stały się częścią rutyny.

Bliskość z rodziną jest naprawdę istotna by, mieszkając za granicą, utrzymać więzi.

„Dzwonię do mamy codziennie, gdy wracam z pracy w Orkanger. To daleko, wiesz, więc dzwonię i rozmawiamy długo. Odwiedza nas też dwa razy w roku – odkąd jest na emeryturze, ma taką możliwość.”

Czytaj dalej

Pasja do wędkarstwa

Krzysztof zaczął wędkować jeszcze w Polsce i przywiózł swoją pasję do Norwegii. W Polsce mieszkał we wsi liczącej 8 tysięcy mieszkańców. To było „bardzo miłe miejsce”, gdzie wszyscy się znali. Jako dziecko często spędzał czas nad jeziorem, łowiąc ryby i nocując pod namiotem.

Ciąg dalszy artykułu pod obrazem
Osoba łowiąca na muchę w górskiej rzece, wokół soczysta zieleń i ośnieżone szczyty odbijające się w spokojnej wodzie.

Norwegia to raj dla wędkarzy rekreacyjnych i Krzysztof korzysta z tego w pełni. Świetnie organizuje wypady, gdy tylko znajdzie czas. 

Od czasu do czasu wyjeżdżamy na Hitrę, wynajmujemy domek i łódź. Zabieram dzieci i wypływamy na morze. Julie jest bardziej cierpliwa, a Maksymilian jest niecierpliwy i nie ma czasu czekać na rybę. Szybko znajduje sobie inne zajęcia – śmieje się Krzysztof. 

W tygodniu niewiele jest czasu na wędkowanie, ale rodzina planuje latem wynająć kamper i pojechać do Lofotów.

Poczucie bycia częścią społeczeństwa

Każdy kraj ma swoje cechy, kuchnię, ludzi, mentalność — według Krzysztofa doświadczenia z Norwegami są bardzo pozytywne.

Norwegowie nie są skomplikowani. Tutaj łatwiej żyć i nawiązywać kontakty z ludźmi. W Polsce ludzie pracują długo, a tutaj pracuję od 7.00 do 15.00 i mam więcej czasu dla rodziny i przyjaciół.

To szczególnie ważne dla Krzysztofa. Ma bardzo dobre relacje z sąsiadami. Pomagają sobie nawzajem, gdy tylko mogą. Różne tradycje – zarówno świąteczne, jak i na inne okazje – nie powodują żadnych konfliktów. Krzysztof uważa, że przy poznawaniu nowych ludzi trzeba być radosnym i pozytywnie nastawionym – to pomaga budować przyjaźnie i być dobrym kolegą.


Czy chciałbyś opowiedzieć nam swoją historię?

Szukamy historii, które zainspirują naszych bohaterów mieszkających w Norwegii!

Podziel się swoimi doświadczeniami, a być może dostaniesz od nas małą niespodziankę!

Czytaj więcej o dzieleniu się swoją historią.